Wina Tuska
,
Przychodzi Kaczyński do monopolowego a tam wina Tuska. ;)
,
Przychodzi Kaczyński do monopolowego a tam wina Tuska. ;)
idzie żona do sklepu ,a mąż ją prosi skarbie kupisz browary,(żona)a magiczna słowo,(mąż)-hokus pokus czary mary wypierdalaj po browary
Kto to jest gentelman?
To ktoś, kto umie grać na akordeonie ale tego nie robi.
Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jeden mówi do drugiego:
- wiesz wydałem płytę!
- świetnie, a ile sprzedałeś?
- eee, niewiele - dom, samochód...
W karty grali: Myszka Mickey, Kaczor Donald, dobry altowiolista i zły altowiolista. Kto wygrał?
- Oczywiście - zły altowiolista, bo reszta to postacie fikcyjne.
Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jedem mówi:
- wiesz, kupiłem twoją nową płytę!
a na to drugi:
- A, to ty...
- Co mówi absolwent Akademii Muzycznej, który nie ma pracy, do studenta Akademii Muzycznej, który dostał pracę?
- Zapiekankę proszę.
Był kiedys barman, slynny z tego, ze jak tylko ktos wszedl do baru, on od razu odgadywal czego sie klient napije i z kim fajnie pogada. I tak:
1. Wchodzi do baru byczek, lysy, dresik, sam kark. Barman bez slowa leje Warke Pstrong i pokazuje koledze stolik przy ktorym, jak sie pozniej okazuje, siedzi zagorzaly kibic tej samej druzyny i w dodatku ma ten sam model BMW.
2. Wchodzi do baru kobieta, lat okolo trzydziesci, dobrze ubrana. Barman przyrzadza gin z tonikiem i prowadzi pania do przystojnego gentlemana, ktory tez fascynuje sie proza Manueli Gretkowskiej i ktoregos dnia chcialby ujrzec fiordy.
3. Wchodzi do baru...ponury jakis, zarosniety drab, kompletnie bez wyrazu. Barman glowi sie i glowi, w koncu nalewa setke wodki, daje kolesiowi reszte butelki i pokazuje mu identycznego draba, siedzacego przy identycznej butelce w najciemniejszym rogu sali. Kolesie siedza tak naprzeciwko siebie, kolejka za kolejka, w koncu jeden mowi do drugiego:
- A twoj bas jest z progami czy bez...?
Dziewięciu na dziesięciu mężczyzn woli kobiety z dużymi piersiami. Dziesiąty woli tych dziewięciu.
Żona baraszkuje z kochankiem w łóżku. Nagle słychać klucz w zamku - wraca mąż.
- Szybko szybko, skacz przez okno - woła do kochanka.
- Ale przecież to 13. piętro!
- SKACZ! NIE CZAS NA PRZESĄDY!
Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki.
Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan tę autostradę?
- Tak.
- Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostradę?
- Nie.
- No właśnie.
Fachowcy z Ukrainy przyjechali na gospodarstwo do Irlandii wymalować facetowi dom. Jako, że byli z Ukrainy mieli w zwyczaju przed robotą chlapnąć ze dwie sety, ale niestety nie mieli za co. Sprzedali więc farbę, kupili flaszkę, drugą, trzecią... i w końcu przepili wszystko. Po jakimś czasie fachowcy widząc, że zbliża się właściciel domu, resztką farby szybko wysmarowali koniu mordę.
Właściciel się pyta:
- Dlaczego nic nie jest pomalowane?
- Bo koń wypił całą farbę!
Właściciel bez zastanowienia wyciąga strzelbę i strzela koniu w łeb.
- Dlaczego od razu tak brutalnie? - pytają fachowcy ze zdumieniem.
- A na c**j mi taki koń. Ostatnio jak byli tu murarze z Polski to 10 worków cementu wpie*dolił.
W małej remizie dzwoni telefon. Odbiera komendant i powoli odkłada słuchawkę. Potem równie powoli wchodzi schodami do gabinetu, powolutku robi sobie kawę. Siada powoli na krześle włącza mikrofon i mówi:
- No, chłopaki zbieramy się, pali się urząd skarbowy.
Idzie murzyn przez pustynię i spotyka wróżkę, która mówi:
- Jeśli napijesz się tej wody, to staniesz się biały.
- Super!
I wypił wodę.
Wraca do wioski i idzie do ojca:
- Ojcze, ojcze, spójrz, jestem biały!
- Nie mam czasu, idź do matki.
Idzie do mamy:
- Mamo, mamo, zobacz, jestem biały!
- Synku, nie mam czasu, pogadaj z siostrą.
Idzie do siostry:
- Siostro, popatrz, jestem biały!
- Daj mi spokój, nie mam czasu.
Na to ten zdenerwowany:
- Ku**a, pół godziny jestem biały i już mnie te czarnuchy wkur**ają!
Kilkuletni chłopczyk spaceruje chodnikiem w drodze do szkoły. Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybkę, wychyla się i mówi:
- Wsiadaj do środka to dam ci 10 zł i lizaka.
Chłopiec nie odpowiada i przyspiesza kroku, a samochód rusza za nim. Po chwili ponownie zatrzymuje się przy krawężniku.
- Wsiadaj! Dam ci 10 zł, lizaka i chipsy!
Chłopiec znowu odwraca głowę i przyspiesza. A samochód wciąż jedzie za nim... Zatrzymuje się.
- No nie bądź taki, wsiadaj! Moja ostatnia oferta: 50 zł, lizak, chipsy i pudełko ciastek!
- Oj odczep się tato. Kupiłeś Matiza to musisz z tym żyć.